Dzisiaj jest : 25 sierpnia 2019 - Dwudziesta Pierwsza Niedziela zwykła

Czytania na dziś

25 VIII 2019 r., Niedziela
Dwudziesta Pierwsza Niedziela zwykła
Czytanie pierwsze
(Iz 66, 18-21)
Czytanie drugie
(Hbr 12, 5-7. 11-13)

III Niedziela zwykła

22.01.2011 r.
Środki społecznego przekazu karmią nas nieustannie przerażającymi opisami napadów, porwań i gwałtów. Pewnie dlatego niewinny skądinąd widok wzbudził we mnie dziwne podejrzenia. Wracając z wykładów zauważyłem dwóch mężczyzn pchających przed sobą dwa dziecięce wózki. W ich zachowaniu było coś nienaturalnego, jakieś skrępowanie, skrywana wstydliwość, gwałtowne i nerwowe ruchy rąk. Mijając ich, odruchowo spojrzałem w głąb wózeczków. W obu leżały śpiące niemowlaki. I wtedy nie wiem dlaczego przyszło podejrzenie, że może jestem świadkiem porwania. Bo po co ten pośpiech i nerwowość? Ta myśl nie dawała mi spokoju. Uspokoiłem się dopiero, gdy zobaczyłem, że obaj panowie zatrzymali się przy budce z piwem. Ale przecież ten widok powinien jeszcze bardziej mnie zaniepokoić... To byli ojcowie! Wydawało się, że razem z dziećmi – a jednak nie razem. Pod płaszczykiem spaceru szukali pretekstu do realizacji innego celu...

Czy zdajemy sobie dzisiaj w pełni sprawę z niezastąpionej roli ojca w wychowaniu dzieci? Ileż niepokojów przeżywa dziecko zaniedbane przez ojca, ile może wystąpić trudności z identyfikacją, a nawet dewiacji – gdy ojca zabraknie albo gdy jest, ale nie spełnia odpowiedzialnie swej roli. Tak rzadko można dzisiaj zobaczyć ojca bawiącego się razem z dziećmi. Razem na spacerze, na wakacjach. Razem w domu, przy stole, przy zeszycie.

Gdy szukałem w dzisiejszej liturgii słowa myśli nawiązujących do ojcostwa, mój wzrok zatrzymał się na tym fragmencie Ewangelii, gdzie mowa jest o powołaniu dwóch braci: ujrzał... Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Pracowali razem. To ojciec nauczył ich naprawiać sieci. Ale chyba nie tylko tego. Na pewno również posługiwania się nimi. Ewangelia wspomina jednak jedynie czynność naprawiania, a niektórzy egzegeci nadają jej znaczenie symboliczne, oznaczające doskonalenie. Być z ojcem, razem z nim pracować – to doskonalić swe umiejętności. A Jezus, który stanie się wkrótce ich Mistrzem, wezwie ich do doskonalenia siebie samych tak, aby mogli łowić już nie ryby, lecz ludzi. Sam Jezus formuje, naprawia i doskonali. Pierwsze seminarium, początek tkwi jednak w rodzinie. Kim był Zebedeusz? Rybakiem. Miał własną łódź. Dziś powiedzielibyśmy: kuter rybacki, czyli własne przedsiębiorstwo, skoro opłacał najemników (por. Mk 1,20). Żoną jego była prawdopodobnie Salome, siostra Maryi, Matki Jezusa. Zebedeusz był więc wujkiem Pana Jezusa. Chyba jednak nie tylko pokrewieństwo, ale przede wszystkim dobre wychowanie sprawiło, że Jezus darzył obu braci szczególnym zaufaniem. Otrzymali przydomek „synów gromu” (Boanerges) ze względu na niezwykłą energię, jaka ich cechowała, odziedziczoną zapewne po ojcu. Trudno przewidzieć, jak zareagował, gdy obaj synowie natychmiast zostawili sieci i poszli za Jezusem. Nie wydaje się jednak, by bronił im pójścia za głosem powołania. Imię Zebedeusz oznacza „Bóg dał”. Musiał być szczęśliwym ojcem. Bóg mu pobłogosławił i wybrał Jego synów. Tak jak kiedyś byli z nim razem i razem z nim pracowali, tak teraz razem z Jezusem zaczęli budować jedność Królestwa Bożego.

O ileż ważniejsze od bycia z ojcem ziemskim jest „bycie” z Ojcem Niebieskim! Dopełnieniem wiary w Ojca i jej sprawdzianem jest trwanie w Jego obecności i pełnienie Jego woli. Nie pozorne – jak machinalne pchanie wózka przez opisanych przeze mnie ojców – lecz świadome, otwierające na przyjęcie pełni ojcowskiej miłości i umożliwiające budowanie Królestwa Bożego.

ks. Tadeusz Czakański