Dzisiaj jest : 25 sierpnia 2019 - Dwudziesta Pierwsza Niedziela zwykła

Czytania na dziś

25 VIII 2019 r., Niedziela
Dwudziesta Pierwsza Niedziela zwykła
Czytanie pierwsze
(Iz 66, 18-21)
Czytanie drugie
(Hbr 12, 5-7. 11-13)

XXX niedziela zwykła

23.10.2010 r.
Jakoś dotychczas nie spotkałem człowieka, który słysząc odczytany przed chwilą fragment Ewangelii utożsamiłby się z faryzeuszem. Wszyscy, których pytałem, do kogo z tej dwójki czują się podobni, odpowiadali dzielnie: „Oczywiście, że do celnika”. No proszę, wygląda na to, że natrafiliśmy na Jezusową przypowieść, która straciła aktualność. No bo skoro sami celnicy, pełni pokory, świadomi własnej niedoskonałości, tacy, którzy się nie wywyższają, którzy odchodzą ze świątyni zawsze usprawiedliwienie, wypełniają nasz świat, to znaczy, że tę perykopę ewangelijną można sobie spokojnie podarować. Jeśli rzeczywiście nikt nikim nie pogardza. Jeśli rzeczywiście nikt się nie wywyższa...

Zaraz, chwileczkę. Jest jednak kilka problemów. Bo skoro wszyscy są tacy pozytywni i pokorni, to co zrobić z dzielnym parafianinem, który wczoraj nie dość, że poważnie złamał przepisy ruchu drogowego, to jadącym zgodnie z zasadami pokazał jednoznacznie, że brakuje im piątej klepki. Albo gdzie umieścić pewną dziewczynę, która ostatnio opowiedziała jednej koleżance o tym, jaka głupia i bez rozumu jest ich wspólna znajoma. Nie wiadomo też, co zrobić z tym jegomościem, który słów „matoły” i „palanty” używa w stosunku do innych tylko wtedy, gdy akurat ma przypływ dobroci, bo zwykle określa wszystkich swoich bliźnich słowami, których tu nie można powtórzyć. Albo jak zaklasyfikować tę kobietę, która podczas spowiedzi nie mówi o swoich grzechach, lecz wylicza, jakie zło inni jej wyrządzili?

O czym mówi przeznaczony na dziś fragment Ewangelii? O pogardzie, pokorze, pysze, o wywyższaniu i uniżeniu. To wszystko prawda. Ale o czym mówi przede wszystkim? O modlitwie.

Dwóch ludzi weszło do świątyni, aby się modlić. Mieli jeden cel, ale ich postawa, ich wejście, bardzo się różniło od siebie. Analizując ten fragment Ewangelii według świętego Łukasza pewien biblista zwrócił uwagę, że faryzeusz wszedł do świątyni z całym olbrzymim bagażem swoich wszystkich codziennych trosk, problemów, spraw i zagadnień. Wszedł z myślą o mięcie i kminku, z myślą o podatku świątynnym i o dziesięcinach, o tym co dziś kupi i sprzeda, po prostu wniósł do świątyni całą olbrzymią prozę swojego dnia powszedniego. Zapomniał, czy może nie myślał o tym, że miejsce do którego wstępuje jest święte i nie wolno go zaśmiecać żadnymi ziemskimi sprawami.

Tak radykalne postawienie sprawy wydaje się szokujące. Jak to? Przecież nasza modlitwa generalnie dotyczy tego, czym na co dzień żyjemy, a niejeden ksiądz uczył nas, abyśmy właśnie całe nasze życie, całą codzienność ofiarowali Bogu na modlitwie. Do dziś brzmią niejednemu i niejednej z tu zgromadzonych słowa katechety lub katechetki, aby podczas modlitwy przedstawiać Bogu sprawy drobne i duże, mówić o wszystkim, co dla nas ważne...

Cytowany biblista wyjaśnia: „Jeśli się chcesz szczerze i święcie rozmówić ze swoim Bogiem, to pozostaw wszystko inne poza sobą, a pozostań na modlitwie tylko ty i twój Bóg. On zna wszystkie twoje sprawy, wie jak one się przedstawiają, nie musisz Mu ich przypominać. Ty tylko chciej za wszelką cenę z Nim się zjednoczyć. Tylko Go uwielbiaj!”

ks. Artur Stopka